Mówiąc o relacjach M/s, możemy powiedzieć, że Pan jest kimś, kto przewodzi. Ale czym właściwie jest przywództwo w takiej relacji? To bardzo specyficzny rodzaj przywództwa. Może ono przybierać różne odcienie, ale jego rdzeń będzie (a przynajmniej powinien być) moim zdaniem wspólny dla wszystkich związków M/s. Zakładam też, rzecz jasna, że mówimy tu wyłącznie o zdrowym przywództwie, a nie o jego patologicznych wypaczeniach.
Przywództwo to nie tylko dominacja czy kontrola, choć oczywiście są one jego nieodłącznymi elementami składowymi. Przede wszystkim to sztuka prowadzenia – nie tylko poprzez siłę i sprawowanie władzy nad uległą osobą, ale także poprzez świadome i odpowiedzialne wyznaczenie kierunku, w którym uległą (a wraz z nią cała relacja) jest prowadzona.
Zdefiniowałabym więc przywództwo Pana w relacji goreańskiej (lub M/s) jako umiejętność łączenia autorytetu z odpowiedzialnością. Pewności z mądrością. Rozkazu z troską. Goreańskie przywództwo nie jest tyranią. Choć nie jest też pozbawione surowości. Jest to jednak surowość głęboko przemyślana. To konsekwencja i bezkompromisowa stanowczość, które rodzą się z odpowiedzialności i samoświadomości; z wiedzy, dokąd się prowadzi i dokąd samemu podąża. Taka postawa sprawia, że kajira chce podążać za danym mężczyzną, ufając mu, widząc w nim autorytet. Nie tylko dlatego, że musi, że on rozkazuje, ale dlatego, że sama z siebie czuje wewnętrzny imperatyw, by tak właśnie postępować.
Można mówić o różnych poziomach przywództwa. Na najbardziej podstawowym Pan kieruje codziennymi wyborami i praktycznymi aspektami życia niewolnicy. Na głębszym – kształtuje jej rozwój: nie tylko jako niewolnicy, ale też jako osoby, która odnajduje wewnętrzne spełnienie w posłuszeństwie. Najwyższy poziom nazwałabym duchowym. To moment, gdy Pan staje się punktem odniesienia we wszystkim, nawet gdy jest nieobecny. I nie wynika to z lęku przed karą, ale z racji jego silnego autorytetu w oczach kajiry i silnej więzi jaka łączy ich oboje.
W mojej własnej dynamice, dla mnie, przywództwo zawsze oznaczało, że to Pan wyznaczał ramy, w których mogłam służyć. A zatem: decydował o tym w jakich obszarach mam swobodę decydowania, a w jakich nie. Jego decyzje były moim kompasem – podobnie jak jego reakcje: spokój, zadowolenie, lub gniew.
Czy jest coś co wpływa na lepsze przywództwo? Moim zdaniem można tu wymienić kilka elementów. Oprócz wspomnianej już na początku samoświadomości i odpowiedzialności, które uważam za absolutnie kluczowe dla relacji M/s, jest to według mnie przede wszystkim uważność. Kształtuje się ona poprzez obserwację, empatię, pokorę, konsekwencję, (samo)dyscyplinę i czerpanie z dobrych wzorców. Żaden Pan nie poprowadzi swojej podopiecznej dalej, niż sam potrafi dojść. Dlatego szalenie ważne jest, by Pan, dbał nie tylko o ciągły rozwój swojej niewolnicy, ale także swój własny.