Czasem moje drżenie to nie objaw buntu, lecz cień wiary. Czasem ulegam moim słabościom. Ale to nie oznacza zawsze chęci ucieczki ani wymknięcia się. To nie jest negacja władzy Pana. Raczej oznaka lekkiego zagubienia, delikatnego zwątpienia i potrzeby większego prowadzenia, większej stanowczości lub „skrócenia smyczy”. Moje drżenie to czasem cicha prośba skierowana do Pana: o korektę, o wskazanie kierunku, o to by mocniej zaakcentował swoją władzę.
Jeśli konieczna jest kara – niech będzie mądra. Jeśli konieczny jest ból – niech czyni mnie lepszą. Tak, aby płacz nie był bez sensu, ale by łzy były wyrazem wdzięczności za uwagę, czas, prowadzenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz