Prawa autorskie

***Wszystkie teksty na blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, zostało to wyraźnie zaznaczone poprzez podanie ich autora. Oznacza to, że wszystkie są objęte prawami autorskimi. Kopiowanie, powielanie lub udostępnianie ich w całości lub w części bez mojej wyraźnej zgody jest zabronione. Szanuj cudzą własność intelektualną i intymność słów i przeżyć!***

22 grudnia 2025

Kiedy więdnę i kiedy rozkwitam

Czasem (nawet dość często) zastanawiam się, czy ja się tak naprawdę nadaję do zwykłego życia?

Umiem chodzić, mówić, wybierać i tak dalej. Ale w środku wciąż czekam aż usłyszę pytanie: „Do kogo należysz?”. I czekam, by móc głośno odpowiedzieć: „Do Pana. Zawsze”.

To nie romantyzm. To nie fantazja. To ontologia mojej duszy. Gdy próbuję być równa – więdnę. Gdy pozwalam się prowadzić – rozkwitam. I nawet jeśli czasem myślę, że wolałabym, żeby było inaczej (bo nie oszukujmy się, tak byłoby pod wieloma względami prościej), to nie jestem w stanie temu w żaden sposób zaradzić. Takie są fakty.

09 grudnia 2025

Prawo głosu to nie prawo wyboru

– Proszę, powiedz mi, Panie... Jak to właściwie jest z tym prawem do mówienia „nie”?
– Co masz na myśli?
– Czasami mówisz, że mogę powiedzieć „nie”, Panie. Ale właściwie za każdym razem, kiedy to robię, Ty i tak robisz to, co chcesz. Więc dlaczego mówisz, że mam prawo do mówienia „nie”, skoro de facto go nie mam?
– Bo Twoje „nie” nie jest żadną granicą. Rozumiesz? Jest formą Twojego języka i naszej komunikacji, ale nie jest granicą dla mnie. Tylko tyle i aż tyle. Dając Ci je, daję Ci prawo głosu, ale nie prawo wyboru.
– Języka? To nie język. To protest, Panie.
– Protest, to też forma rozmowy. A ja reaguję. Zawsze. Nawet, jeśli nie zawsze zgodnie z Twoimi oczekiwaniami. Nawet jeśli nie daję Ci prawa wyboru, to zawsze słucham Twojego głosu, zawsze Cię czytam.
– Więc... Czy chcesz przez to powiedzieć, że jesteś sadystą, Panie?
– Nie. Jestem kartografem. Dając Ci prawo do mówienia „nie”, rysuję mapę Twojego oporu. A ściślej rzecz biorąc, to Ty rysujesz ją dla mnie przy użyciu „nie”. Rozumiesz?
– Chyba tak, Panie... Ale co dalej? Po co to robisz?
– Dalej? Studiuję ją uważnie i sprawdzam, które miejsca są najbardziej wrażliwe na dotyk, które najbardziej bolą. I właśnie te miejsca podbijam. Zdobywam je wszystkie po kolei, po to, by w końcu mieć Ciebie całą. By nie było w Tobie ani jednego punktu, który opiera się mojej woli, nawet jeśli to tylko wewnętrzny opór, który sama potrafisz w sobie pokonać swoim posłuszeństwem i chęcią zadowolenia mnie...