Prawa autorskie

***Wszystkie teksty na blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, zostało to wyraźnie zaznaczone poprzez podanie ich autora. Oznacza to, że wszystkie są objęte prawami autorskimi. Kopiowanie, powielanie lub udostępnianie ich w całości lub w części bez mojej wyraźnej zgody jest zabronione. Szanuj cudzą własność intelektualną i intymność słów i przeżyć!***

14 kwietnia 2026

Świt, który boli mnie wolnością

Codziennie wieczorem zasypiam z myślą o przebudzeniu. Układam swój sen o nim, mając nadzieję, że jeśli wieczorem zacznę śnić na jawie, to może rankiem obudzę się w wyśnionej rzeczywistości. I nawet jeśli to tylko fantazje, moje serce już dawno nie umie inaczej. Moja dusza i umysł są gotowe do klęczenia przed Panem. Nawet, gdy go nie ma.

Nikt nie wie, że codziennie rano, zanim otworzę oczy, zanim w ogóle uzmysłowię sobie, że już się obudziłam, moje serce już klęczy. Moje pierwsze myśli należą do Pana, ku niemu są skierowane. Czołem mojej duszy już dotykam niewidzialnej podłogi, choć jeszcze nie otworzyłam oczu. Moje dłonie już są gotowe do wykonania rozkazu, choć on jeszcze nie nadszedł. Mój pierwszy świadomy oddech to wydech własnej woli oddanej w ręce Pana. Moje ciało też budzi się całkowicie gotowe, na wypadek, gdyby to ono właśnie było potrzebne Panu. Pełna gotowość do służby. I wtedy budzę się całkowicie.

To wszystko o czym piszę, to nie jest metafora. To realność codziennego doświadczenia mojego wewnętrznego zniewolenia. To realność wewnętrznego pragnienia służby i bycia czyjąś by móc być w pełni sobą. To uczucie, które jest tak silne, że zżera mnie od środka, kiedy nie znajduje ujścia. Kiedy nie ma celu – Pana. 

Prawda jest taka, że wolność mnie uwiera. Nie mogę powiedzieć tego nikomu głośno, bo prawdopodobnie zostałabym (w najlepszym razie) wyśmiana. Ewentualnie uznana za nienormalną. Ale ze mną naprawdę jest wszystko w porządku. Po prostu wolność rozumiana w powszechny sposób mnie boli.

Będę czekać. Cierpliwie i pokornie. Moje ciało i dusza już dawno się tego nauczyły.

2 komentarze:

  1. Wiem, że nikt kto zna klimat zna podejście nie tylko by nie śmiał Cię "wyśmiać" lecz mieć przy sobie. Bo to dar, a nie pośmiewisko mieć przy sobie uległą, własność której każdy oddech jest skierowany dla Pana

    OdpowiedzUsuń