Prawa autorskie

***Wszystkie teksty na blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, zostało to wyraźnie zaznaczone poprzez podanie ich autora. Oznacza to, że wszystkie są objęte prawami autorskimi. Kopiowanie, powielanie lub udostępnianie ich w całości lub w części bez mojej wyraźnej zgody jest zabronione. Szanuj cudzą własność intelektualną i intymność słów i przeżyć!***

08 maja 2026

Moje „już” i jego „nie”

Pieprzy mnie. Jestem już blisko. Wystarczy jeden ruch bioder... I wtedy nagle on wychodzi ze mnie równie gwałtownie, jak wcześniej wszedł. Jak poparzony. Moje zdziwienie miesza się z szokiem. Ciało i umysł nie nadążają. Nie spodziewałam się tego. Nie tym razem. Bo nigdy wcześniej Pan nie pozbawiał mnie orgazmu w ten sposób, w takim momencie.

On tymczasem odsuwa się ode mnie. Patrzy jak desperacko wiję się w pościeli, bo moje ciało ewidentnie jeszcze nie pogodziło się z odmową.
– Niby czemu miałbym Ci dać rozkosz, skoro jeszcze nie poddałaś mi się całkiem? Wciąż nie oddałaś mi całej kontroli – zastanawia się głośno.
– Błagam... Panie... Już... Ja muszę... Pozwól mi, błagam – dyszę ciężko, cały czas wijąc się na łóżku. Tak bardzo chcę dojść, że mam ochotę się rozpłakać. I to właśnie robię, gdy mówi:
– Nie. Właśnie dlatego. Ale nie martw się. Kiedyś zasłużysz. A teraz śpij. Dobranoc – mówi to tonem łagodnym i ciepłym, głaszcząc mnie po głowie.

A ja? W tym momencie kocham go i nienawidzę jednocześnie. I powoli zasypiam, pochlipując z niespełnienia, podczas gdy Pan dalej głaszcze mnie czule po głowie, bawiąc się moimi włosami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz