Niektórym ludziom się wydaje, że niewola to przede wszystkim fizyczność. Obroża, klatka, pejcze i cała masa innych gadżetów. Tymczasem to raczej coś jak układ nerwowy duszy. Co mam na myśli?
To jest to coś, głęboko w duszy, co sprawia, że nadal reaguję na niewypowiedziane: „uklęknij”. To jest to coś, co sprawia, że niektóre słowa uruchamiają we mnie przestrzeń. To jest gotowość do nieistnienia, niebycia lub bycia na zawołanie, jeśli tylko ktoś (Pan) tego zażąda.
W niewoli to nie ból mnie podnieca. Podnieca mnie to, że nie ja decyduję kiedy boli. I tego właśnie pragnę z całego serca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz