Prawa autorskie

***Wszystkie teksty na blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, zostało to wyraźnie zaznaczone poprzez podanie ich autora. Oznacza to, że wszystkie są objęte prawami autorskimi. Kopiowanie, powielanie lub udostępnianie ich w całości lub w części bez mojej wyraźnej zgody jest zabronione. Szanuj cudzą własność intelektualną i intymność słów i przeżyć!***

17 lipca 2026

Autentyczność kontra pozorność uległości

– Co jeśli pewnego dnia zmienię zdanie i postanowię przejąć kontrolę, Panie?
– To będzie znaczyło, że nie jesteś uległą, tylko bawisz się w uległość. Że udajesz kogoś kim nie jesteś.
– Dlaczego, Panie?
– Bo uległość to autentyczność. Chodzi w niej o to, by stanąć twarzą w twarz z samym sobą. Z całą swoją autentycznością, bezbronnością, perwersyjnością. By obedrzeć się ze wszystkich zewnętrznych narracji, w które ubierasz się dla świata. By być prawdziwą do bólu.
– I ty jesteś tym, który mnie rozbiera, Panie? Tak mentalnie?
– Nie. Rozbierasz się sama. Ja Ci tylko podaję lustro, w którym możesz zobaczyć całą siebie. Bez masek. Bez udawania. Ale nie mogę Cię zmusić żebyś w nie spojrzała całkiem naga. Musisz być na to gotowa. To jest uległość. Jeśli nie jesteś na to gotowa w pełni, przez cały czas, to o tylko stwarzasz pozory uległości.

04 lipca 2026

Uległość między zranieniem a prawdą

Łatwo jest być uległą wtedy, gdy wszystko idzie po naszej myśli. Prawdziwy sprawdzian zaczyna się wtedy, gdy pojawia się rozczarowanie lub zranienie. Wtedy, pod wpływem emocji, najłatwiej pomylić własne interpretacje z faktami, gubiąc po drodze to, co faktycznie się wydarzyło lub zostało powiedziane. Zwyczajnie dlatego, że domysły są wygodniejsze od rozmowy. Pozwalają stworzyć własną, spójną wersję rzeczywistości – taką, w której wszystko od razu wydaje się bardziej zrozumiałe. Tyle, że niekoniecznie obiektywnie prawdziwą. A relacji nie buduje się na domysłach i przypuszczeniach, lecz na rozmowie i komunikacji. Dlatego dobra kajira nie zgaduje. Uczy się pytać. Bo jedno dobrze postawione pytanie potrafi zatrzymać lawinę nieporozumień, przerywając całe tygodnie błędnych założeń.